Autor |
Wiadomość |
defecta.
Początkujący
Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów
|
|
Pociąg. |
|
W końcu, po dwóch miesiącach kryzysu, coś udalo mi się naskrobać.
Opowiadanie wydaje się proste, jednak... jednak. Nie naciskajcie od razu odpowiedzi. Pomyślcie najpierw, chociaż sekundę.
I.
Pociąg nie był tamtego dnia zatłoczony. Przejścia nie były tamowane przez przepychających się ludzi, śpieszących się do zajmowania przedziałów, znalezienia wygodnego miejsca do podróży. Ich niezrozumiałe pomrukiwania i szepty zlewały się w bezsensowną całość w uszach konduktorów siedzących w pierwszym przedziale.
Jeden z nich patrzył przez okno, jednak jego oczy nie były skupione na widoku szarej, małej stacji kolejowej na poboczach miasta. Jakaś mała iskierka zatańczyła na moment w jego tęczówkach, jakby wspominając jakaś ulotną, pamiętną chwilę. Może była to czułość, miłość, a może złość, może gra świateł, uśmiech słońca?
Nie wiedział tego nawet siedzący przed nim przyjaciel, wyciągający z torby cienką książkę. „Mały książę”. Z zafascynowaniem przewracał kolejne strony, na których swoje uwielbienie zaznaczył czekoladowymi odciskami palców i jakimś dziwnym smarem. Może naprawiał córce rowerek, taki na czterech kółkach? A może to synowi zepsuł się góral i musiał poświęcić cenny czas? Może wziął Księcia w kieszeń, żeby usiąść na moment i zapomnieć o wszystkim w chłodnym garażu?
Trzeci konduktor mruczał coś ze złością pod nosem i wiązał czarne, pozdzierane glany. W końcu opuścił nogę i westchnął ciężko, a na jego twarzy zarysowały się bruzdy zmęczenia i bezsilności. Może pokłócił się z żoną i teraz walczy? Walczy z własną dumą, wzbrania się przed jednym słowem wyszeptanym z żalem. Przepraszam, przepraszam, przepraszam…
II.
W przedziale drugim siedziała jedna kobieta. Bujne, jasne loki zakrywały twarz pochylonej nad bagażem, szukającej czegoś chaotycznie. W końcu wyciągnęła stary zeszyt z żółtą, tracącą nieco kolor okładką, na której lśniły czarne inicjały. W drugiej dłoni trzymała długopis. Wzięła w szczupłe palce zapalonego już wcześniej papierosa, leżącego na półeczce i otworzyła zeszyt na jednej z ostatnich stron brulionu. Kartka była całkowicie czysta.
Kobieta zaczęła coś pisać, gwałtownie, szybko, nie zastanawiając się ani sekundy. Po dłuższej chwili kartka była zapełniona drobnym, niezbyt ładnym pismem. Bohaterzy opowiadania przemykali cicho po równych kratkach, chowając za pazuchami dzikości swoich serc.
III.
Trójka była wypełniona radosnym chichotem. Dziewczynki miały po kilkanaście lat, pierwsza podróż bez skrzydeł matki owiniętych wokół każdego kroku. W ich śmiechu dźwięczało wyraźnie zadowolenie. Może jechały do jakiegoś dalekiego wujka, a może do babci? Może do koleżanki, która wyprowadziła się, zostawiając po sobie jedynie nowy adres?
Przy oknie siedziała jakaś starsza pani, przeglądając kilka zdjęć, na których niemowlę słodko wtulało policzek w ramię swojej matki. W oczach jej lśniły łzy wzruszenia. Pewnie jechała zobaczyć wnuczkę, albo wnuczka. Może po latach spotka się z córką, która zabłądziła i zapomniała gdzie drzwi do domu?
Młoda dziewczyna siedziała pomiędzy nastolatkami, a świeżo upieczoną babcią. Otwarta gazeta leżała na jej kolanach, ale ona sama była mało zainteresowana artykułem. Bardziej interesował ją czarnowłosy, młody mężczyzna, siedzący przed nią i patrzący z rozmysłem przez okno. Bawił się skrawkiem swojej koszulki, a jego zdenerwowane palce lekko drżały. Kiedy podniósł głowę dziewczyna zaczerwieniła się lekko pod czekoladowym spojrzeniem nieznajomego. Wymieniali takie spojrzenia jeszcze przez godzinę. W końcu mężczyzna nieśmiało uniósł kąciki warg. Pochyliła zaczerwienioną twarz. Słońce błyszczało w czerwonych pantofelkach.
IV.
W przedziale czwartym siedział jedynie jakiś chłopak. Twarz miał kamienną, a na niej zimny, oschły uśmiech. Oczy obserwowały przestrzeń za oknem, mijali właśnie jakiś las.
Wysiadł na najbliższej stacji i zapalił papierosa. Uśmiech nie schodził mu z twarzy.
W przedziale coś cicho tykało, coś odmierzało zagubiony czas, leżące pod zapadniętym lekko siedzeniem.
V.
W następnym przedziale siedziała para. Twarze zarumienione już od letniego słońca i od szczęścia, wibrującego w ich ciałach. Uśmiechy mieli jakby rozleniwione, radosne, błądzące w marzeniach. Palce splatały się delikatnie i nawet ściany nie słyszały tych wyszeptanych do ucha wyznań, po których w oczach lśnił blask jaśniejszy nawet od światłości słońca.
Przedziałów tych było jeszcze w wagonie dwadzieścia. A wagonów jeszcze osiem.
W każdym z przedziałów iskrzyły tajemnice, w każdym z nich kwitło istnienie.
Za oknami każdego słońce paliło łąki.
***
Mała dziewczynka biegła, potykając się o własne nogi ubrane w czerwone, lekko błyszczące pantofelki. Jej matka, idące nieco dalej, obserwowała uważnie coś szarego chowającego się w trawie parę metrów przed nimi.
- Mamo, to już tutaj!
Dziewczynka pochyliła się nad dużym kamieniem, przy którym stało kilka niezapalonych świeczek. Dziesiątki nazwisk wyrytych w głazie zamgliły się w oczach kobiety i jedynie jedno odbiło się w jej źrenicach, wymuszając cichy jęk serca.
Wyciągnęła z torebki dużą, czerwoną świecę. Ogień błysnął jak słońce, chowając się za chmurami.
Tam, w wielkim pociągu, zgasły tajemnice.
Tu, na tej pięknej łące, wybuchło życie.
|
|
Śro 13:18, 30 Kwi 2008 |
|
|
|
|
olciak
Administrator
Dołączył: 10 Kwi 2008
Posty: 1144
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: z t-shirtu Ruchaczka.
|
|
|
|
to opowiadanie to naprawdę cała ty.
no więc, Helka, smakujesz mi zajekurwabiście
ed.
okay, zjadłam xD
no to jedno zdanie mi się wykurwiście źle czytało. xd
ale reszta cudna jak ryż z keczupem xD
ja ci juz mówiłam ; pociagów nienawidze właśnie dlatego.. xD
dlatego dlaczego napisałaś, kurwa ALE ZE MNIE PLASTIK XD
nawet się wysłowić nie umeim xD
Ostatnio zmieniony przez olciak dnia Śro 13:48, 30 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Śro 13:28, 30 Kwi 2008 |
|
|
Bzyś.
Nowicjusz
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 67
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: z Tostownicy ^.*
|
|
|
|
nooo...
wybacz.
nie rozumiem.
|
|
Śro 13:33, 30 Kwi 2008 |
|
|
krooha
Zaawansowany
Dołączył: 11 Kwi 2008
Posty: 834
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: się biorą dzieci?
|
|
|
|
pociąg się rozwalił....?
|
|
Śro 17:37, 30 Kwi 2008 |
|
|
black_vine
Początkujący
Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 389
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: zimmer 483
|
|
|
|
Nio przeczytałam.
Ładne.....faktycznie trzeba sie było trosze głebiej zastanowic nad sensem tego co napisałaś.
Podobało mi sie.
|
|
Śro 18:57, 30 Kwi 2008 |
|
|
defecta.
Początkujący
Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów
|
|
|
|
krooha, ten fragment dużo wyjaśnia jeśli przeczyta się do tego ostatnie zdanie:
W przedziale coś cicho tykało, coś odmierzało zagubiony czas, leżące pod zapadniętym lekko siedzeniem.
xD
|
|
Śro 20:29, 30 Kwi 2008 |
|
|
olciak
Administrator
Dołączył: 10 Kwi 2008
Posty: 1144
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: z t-shirtu Ruchaczka.
|
|
|
|
NO KURWA JA OD POCZĄTKU WIEDZIAŁAM ŻE TO BOMBA!
Olciak na prezydenta
|
|
Śro 23:28, 30 Kwi 2008 |
|
|
Bzyś.
Nowicjusz
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 67
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: z Tostownicy ^.*
|
|
|
|
poważnie?
ekhm.
ahaaa.
|
|
Czw 14:31, 01 Maj 2008 |
|
|
krooha
Zaawansowany
Dołączył: 11 Kwi 2008
Posty: 834
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: się biorą dzieci?
|
|
|
|
No to tak wlasnie myslalam ze bomba. czyli sie rozwalił. ha!
ej kurde wez teraz mi smutno przez Ciebie. ze oni tak wszyscy sie zamienili w e, no.
Ostatnio zmieniony przez krooha dnia Czw 18:47, 01 Maj 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Czw 18:46, 01 Maj 2008 |
|
|
martyś.
Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: z Rajgrodu.
|
|
|
|
jakoś tak... hm.
niczym mnie nie urzekło
|
|
Pią 19:06, 02 Maj 2008 |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|